piątek, 29 czerwca 2012

Rozdział 6

Dnie i noce mijały.. Został tylko miesiąc moich wakacji i... koniec. już nie będzie Pati i Harrego. Skończą się wygłupy z chłopakami, cudowne chwile z Harrym i szalone zakupy z Eleanor i Danielle. Na samą myśl, że niedługo miało się to skończyć, przechodziły mnie dreszcze. Bolało mnie to...
Ale już o tym nie myślałam. Postanowiłam wykorzystać te chwile jak najlepiej, więc kontynuowałam swoje dni z chłopakami. Tak więc któregoś tam dnia chłopaki mieli koncert charytatywny w samym środku Londynu. Na początku ludzie sprzedawali przy swoich stoiskach różne rzeczy: gadżety 1D, pościel 1D, jakieś plakaty i inne różne rzeczy. Był to jakby festyn. Tyle, że każda młoda osoba czy nastolatka czekała tylko na jedno... Występ One Direction. Razem z chłopakami i Eleanor i ciężarną Danielle pojechaliśmy limuzyną na miejsce.
J: Danielle, jak sie czujesz ? -zapytałam czule, żeby nie było jakoś chłodno w samochodzie.
D: Dzięki. Czuję się o wiele lepiej. - uśmiechnęła się i spojrzała ciepło na Liama, a ten pocałował ją w czoło po czym powiedział -kocham Cię. -Jejuuu ... Zawsze uwielbiałam na nich patrzeć ! Byli tacy słodcy..
H: Denerwujesz się ? -zapytał mnie Harry
J: Nie. a czemu mam się denerwować ? - uśmiechnęłam się.
H: No wiesz... Jak wyjdziemy to zaatakują nas fanki. -Przerwała mu Eleanor:
El: O to nie musisz się martwić. Ja z Danielle i Adamem (ochroniarzem chłopaków) wysiadamy za sceną, gdzie nikogo nie będzie. Więc Pati wysiada tam razem z nami.
H: Paul sobie nie poradzi z milionem fanek. -Oburzony krzyknął.
J: Skarbie, przecież lubisz jak fanki Cię tulą. -uśmiechnęłam się sarkastycznie. i wszyscy zaczęli nagle się śmiać. nie wiem czemu. przecież to ani trochę nie było śmieszne. No ale i tak postawiliśmy na moim.
Po paru minutach byliśmy już na miejscu. Pierwszy z limuzyny wysiadł Paul a za nim Liam, Zayn, Harry i Louis. Wszystkie fanki zaczęły wrzeszczeć i piszczeć. Tak jak przepuszczał Harry, Paul sobie sam nie poradził, więc do niego wyszedł Adam. Obaj ochroniarze poszli za scenę, gdzie też była spora grupka fanek. Na szczęście ktoś mądry przemyślał to i ogrodził tył sceny, żeby nie mogły się tam dostać "intruzy". Więc chłopaki przynajmniej tam mieli spokój. Ja z dziewczynami podjechałyśmy tam limuzyną a drzwi otworzył nam Paul i zaprowadził nas do chłopaków do garderoby. Gdy weszłyśmy jeden z chłopaków był bez spodni. Kto ? Oczywiście że Harry !!
J: Czy Ty nawet przed koncertem musisz latać po garderobie bez spodni ? -Zapytałam po czym usiadłam na kanapie. Chłopak bez odpowiedzi podszedł do mnie i zaczął .... robić striptiz !! Powoli zaczął ściągać koszulkę , przy czym delikatnie poruszał swoimi bioderkami. To było za razem zabawne , ale za razem krępujące bo w garderobie była reszta chłopaków i dziewczyny. Wszyscy pękali ze śmiechu a ja zrobiłam się cała czerwona ! Chłopak jednak nie przestawał. Ściągnął koszulkę i zaczął wywijać nią dookoła głowy, po czym za chwile ją rzucił. Jednak na tym nie chciał poprzestać. Złapał za swoje bokserki i chciał je ściągnąć, ale złapałam go za rękę i przyciągnęłam do siebie i namiętnie go pocałowałam. Wokół nas było słychać tylko słodkie : awww ;3 chwilę namiętności przerwał nam Louis:
Lou: Okej Harry. Jeśli chcesz robić takie prezenty swojej dziewczynie to w domu, w swoim pokoju i tylko dla niej.
J: No właśnie. Słyszałeś ? Masz być tylko moim prywatnym striptizerem ! - Wszyscy wybuchnęli śmiechem a ja pocałowałam Loczka.
H: No ale... znacie mnie. - Wszyscy spojrzeli dzikim wzrokiem na Harrego. -No dobra, dobra. Postaram się nie rozbierać w miejscach publicznych.
Po całym "przedstawieniu" Harry się ubrał i chłopaki wskoczyli na scenę a ja z dziewczynami, żeby nie robić zamieszania zostałyśmy w garderobie. znów zaczął się temat o mnie i o Harrym...
D: wyglądacie na szczęśliwych. Jest z Was z taka zgrana para -uśmiechnęła się szeroko i szczerze.
J: Niby tak. Ale wciąż się  boje co bedzie później.
El: Nie martw się. To tylko pogarsza sprawę. -objęła mnie
J: No wiem. Ale ja tak strasznie się martwię. -znów zaczęły dopadać mnie te wątpliwości.
El: Ale to jest nie potrzebne ! Skarbie, ciesz się chwilą. Harry to dobry i chłopak i jak chce to zadba o dziewczynę. A widać, że dla Ciebie jest inny niż dla tych zmarszczek z którymi kiedyś się umawiał.-Wszystkie trzy szeroko się uśmiechnęłyśmy. -W końcu znalazł młodą dziewczynę.
D: I BEZ ZMARSZCZEK ! -wykrzyczała delikatnie Danielle. Zaczęłyśmy się juz uśmiechać i tak jakoś przy nich moje wątpliwości od razu znikały. Przez niemal 2,5 godziny siedziałyśmy w garderobie, rozmawiałyśmy i się śmiałyśmy.  Bez wątpienia mogłabym je nazwać przyjaciółkami. Gdybym o tym wszystko opowiedziała Pauli, wyśmiałaby mnie i moje uczucia. Powiedziała by, że to głupie co robię i że mam wracać do Polski. Dlatego nie miałam zamiaru utrzymywać z nią kontaktu. To pierwsze wakacje bez niej i najbardziej zajebiste jakie kiedykolwiek miałam. Po rozmowie z dziewczynami miałam banana na mordce i nie mogłam przestać się uśmiechać. No i nadszedł ten moment... Chłopaki weszli do garderoby. Ostatni jak zawsze Harry, który całą twarz miał w szmince. Wziął jakąś szmatkę i zaczął się wycierać po twarzy. Bez słowa... Nie odzywając się do mnie... Za bardzo nie wiedziałam o co chodzi, ale pomyślałam, że to po koncercie może gardło go boli czy coś. Głupia ja co nie ? No, ale nie ważne. Niall od razu wyciągnął z torby słoik nutelli, usiadł sam gdzieś w koncie i zaczął wpierdzielać palcami. Haha , aż się śmiać chciało z blondaska. Był taki uroczy jak jadł tą czekoladę. Trzema słowami - Małe, Duże, Dziecko. Louis po wejściu od razu podszedł do Eleanor i namiętnie pocałował. W tej chwili zrobiło mi sie przykro. No co jest ? Co zrobiłam znowu nie tak ? W głowie miałam tylko jedno, wielkie: JA PIERDOLE. Ale nadal utrzymywałam się w spokoju. Ale w momencie kiedy Liam podszedł do Danielle, delikatnie złapał za jej brzuch no i delikatnie pocałował jej usta... Nie wytrzymałam. Wybiegłam od razu z garderoby nie zwracając uwagi na reporterów i tłum fanek. Nie obracałam się w tył, bo nie chciałam patrzeć czy ktoś za mną biegnie czy nie.. Trudno było mi się przedostać przez milion fanek i setki reporterów. Każdy zadawał pytania. -Co się stało ?. -Harry z Tobą zerwał ?. -Czy to już koniec między Tobą a Harrym ? . Ze łzami w oczach pobiegłam gdzieś na drogę i złapałam pierwszą lepszą taksówkę. Kiedy wsiadłam miałam minę jakbym zobaczyła ducha ! W środku siedziała moja ciocia. Szczęście w nieszczęściu. Od razu jej wszystko powiedziałam i wypłakałam się na jej ramieniu. Pojechałyśmy do siostry jej męża, która mieszka w Londynie. Sama ją o to poprosiłam, bo wiedziałam, że chłopaki domyślą się, że akurat pojechałam do cioteczki.. Tą noc miałam spędzić u Dominiki (siostry mojego wujka). Nie chciałam jednak żeby ciocia Dorota (u której mieszkałam) wracała do domu. Więc przez namowy została.

------------------------------
Okeeeej , jest 6 .. Trochę taki dziwny O.o
Jakos mi sie nie podoba ;/ No ale nic..
Zawsze coś.
KOMENTUJCIE I OCENIAJCIE *,*

xoxo

wtorek, 26 czerwca 2012

Rozdział 5

Na następny dzień, kiedy już byłam ubrana i ogarnięta. Zeszłam na dół do salonu. Na kanapie siedziała cała piątka, w tym Liam. Siedział pomiędzy chłopakami jakby przygnębiony. Głowę miał spuszczona w dół. Nic nikt nie mówił. Podszedł do mnie Harry. Dał mi buziaka w policzek, przytulił mnie i powiedział: -Danielle jest w ciąży. -Zatkało mnie...
Ranek minął strasznie drętwo i chicho. jakby to nie był ten dom. Przecież Liam powinien się cieszyć, że będzie miał synka lub córeczkę. A on tylko cały czas siedział na kanapie. Podeszłam do niego.
J: Nie cieszysz się ? -nie spoglądając na niego, zapytałam.
L: Sam nie wiem. Z jednej strony to jest zajebiste uczucie, ale z drugiej strony boję się, że mnie to przerośnie. Że wszystko się zmieni.
J: Nie możesz wszystko obracać w złe. Pomyśl to tych dobrych stronach. -odwróciłam głowę w jego stronę i ciepło się uśmiechnęłam.
L: A jeśli przeze mnie rozpadnie się zespół ?-Powiedział mając łzy w oczach. To zdanie usłyszał Louis.
Lou: Nie ma mowy ! Zespół nie rozpadnie się tylko dlatego, że będziesz miał dziecko ! Będzie to nasz fan numer 1. - zaśmiał się, po czym usiadł obok Liama i go po przyjacielsku objął. -Damy radę.Wszyscy Ci pomożemy. A teraz... zmykaj do Danielle. Ona teraz najbardziej cie potrzebuje.- i Liam wyszedł. Louis spojrzał na mnie z uśmiechem. Odwzajemniłam to..
J: Ej, Louis nie wiesz gdzie jest Harry ?
Lou: Chyba na górze.
Szybkim krokiem popędziłam do sypialni Harrego. Gdy weszłam chłopak leżał na łóżku. Rzuciłam się na niego i zaczęłam go gilgotać. On zaczął robić to samo. A po chwili rozpętała się wojna na poduszki. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy jak małe dzieci. i w pewnym momencie Harry rzuciła się na mnie, tym samym przerywając nasze wygłupy. Leżąc na mnie patrzył mi głęboko w oczy.
J: Emmm , wiesz... Nie jesteś taki lekki. - Uśmiechnęłam się.
H: Ale za to jaki seksowny. -Zaśmiał się po czym mnie pocałował. Nie przestając się całować, ja znalazłam sie na nim. I znów ta wyjątkowa chwila... Całowaliśmy się namiętnie, a nasze ręce wędrowały po całych ciałach. Czułam, że Harry chce coś więcej, ale ja... Coś mi po prostu nie pozwalało. Przestałam. Położyłam się obok a niego a łzy mi spływały po policzkach.
H: Coś się stało ? -Położył się na boku i mnie objął. Spojrzałam na niego.
J: Jesteś jedynym chłopakiem, do którego czuje... coś większego niż zauroczenie.
H: Więc w czym problem ?
J: W tym, że ja za 2 miesiące wylatuje do Polski. Co będzie później ? Ty o mnie zapomnisz i będziesz robił to samo tyle, że z innymi dziewczynami.
H: Czemu tak myślisz ?! -Zapytał oburzony.
J: Nie wiem ! Ale.. po prostu się boję ! Harry ... -Loczek mi przerwał
H: Kocham Cię i nigdy o Tobie nie zapomnę. -Pocałował mnie.
J: Więc co będzie jak wrócę do Polski ?
H: Będziemy się nawzajem odwiedzać. - Uśmiechnął się. -Uwierz mi, nie chce Cie stracić. -i znów mnie pocałował tym razem bardziej namiętniej. Pocałunek przerwał mój telefon. Dzwoniła do mnie mama. Wstałam i odebrałam. Pomimo drogich rozmów, rozmawiałam z nią chyba z 20 minut. A w tym czasie Harry przeglądał TT. Po skończonej rozmowie usiadłam obok chłopaka.
J: Co jest ciekawego ? -uśmiechnęłam się.
H: Dużo piszą o nas. Hejty hejtują , Directionerzy życzą szczęścia -Pocałował mnie w policzek.-Mówiłem, że będzie dobrze. -Oparłam się na jego ramieniu.
J: Tak bardzo się cieszę. -Zauważyłam na TT twitta Liama: Zostanę tatusiem. Zapowiadają się ciekawe miesiące z @DanielleCalder ;* . ' jejuu , to było takie słodkie. Danielle w ciąży a jeden z chłopaków One Direction zostanie tatusiem.
H: To dziecko będzie miało seksownego wujka. -Harry powiedział to "skromnie".
J: Noo z tym to się mogę zgodzić. -Pocałowaliśmy się.
Wieczorem powiedziałam Harremu, że idę na spacer. Zdziwił się że sama idę. Ale ja wzięłam swoją deskorolkę i wyszłam. Założyłam słuchawki na uszy i puściłam ulubioną muzykę. Jeździłam na chodnikach po ulicy, na której znajdowała się willa chłopaków. Więc za daleko się nie oddalałam. Po 30 minutach wróciłam do domu. Na kanapie siedzieli chłopaki a w kuchni Danielle z Eleanor. Odłożyłam deskorolkę i podeszłam do dziewczyn. Zaczęłyśmy rozmawiać o tym jakie imię dla dziewczynki a jakie dla chłopca. Oczywiście było dużo propozycji, ale żadna nie wpadła Dan do gustu. Eleanor mówiła, że będzie cudowną ciocią, bo razem z Louisem planują wziąć ślub. Jeszcze nie teraz, ale na pewno w tym samym roku. O tym nic się nie odzywałam i nagle padło pytanie do mnie od Danielle:
Dan: A jak z tobą i z Harrym ? -Zapytała z uśmiechem.
J: No dobrze się układa. -Opowiedziałam z niepewnym głosem.
Dan: Widać, że coś jest nie tak. Boisz się co będzie później prawda ?
J: Zgadłaś. -posmutniałam. - Jestem tu tylko na wakacjach. A co będzie jeśli podczas kiedy nie będziemy się widzieć on zakocha się w innej ? -zaczęły mi spływać łzy po policzkach. Eleanor i Danielle przytuliły mnie.
El: O to się nie martw. Chłopaki na pewno go przypilnują bo Cię lubią. -Uśmiechnęłam się lekko z nadzieją, że one mają rację. Po chwili objął mnie od tyłu Harry.
H: O czym tak rozmawiacie ?
Dan: O was. - i z uśmiechem razem z Eleanor poszły do chłopaków. Harry mnie obrócił w swoją stronę.
H: Nie musisz się martwić o to, że o Tobie zapomnę. Kocham Cię i nawet nie wiesz jak bardzo. -Pocałował mnie. Jednak ja i tak stawiałam na swoim i nie chciałam żeby między nami coś doszło. Postanowiłam sobie: Jeśli mnie na prawdę kocha to poczeka..
Oboje poszliśmy do sypialni i się położyliśmy. tym razem to ja go pocałowałam i zaczęliśmy się namiętnie całować i obściskiwać. Jego ręce były tak delikatne, że o wszystkim zapominałam, nawet o swoim postanowieniu. Harry bez zastanowieniu rozebrał mnie. Byliśmy nadzy. Nadal się całowaliśmy. I po chwili poczułam, że chłopak we mnie wchodzi. Całując się, poruszał się coraz szybszym tempem. Zamiast krzyczeć, żeby nie obudzić reszty chłopaków, wbijałam swoje paznokcie w jego pośladki. W końcu oboje doszliśmy. Nie wierzyłam, że to zrobiliśmy. No i moje postanowienie poszło się jebać. Dosłownie. Zmęczony Harry wyszedł ze mnie i położył się obok mnie.
H: Przepraszam.
J: Nie masz za co. -Pocałowałam go w policzek.
H: Wiem, że nie byłaś gotowa a ja...-Przerwałam mu
J: Jeśli bym nie chciała to bym przerwała. Kocham Cię. - wtuliłam sie w jego tors i razem usnęliśmy.






---------------------------------
OMG :O co ja pisze.. hahaha :D
Niee no , nieźle ;p
5 za mną ;**
Komentujcie co o tym myślicie <33


niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 4

Po tym jak mnie Perri uderzyła, zemdlałam. Obudziłam się na drugi dzień, na łóżku Harrego. Obok mnie siedział chłopak.
H: No nareszcie się obudziłaś ! - powiedział z uśmiechem. -Jak się czujesz ?
J: Dobrze. - próbowałam wstać. Kiedy stanęłam na nogi, upadłam z powrotem na łóżku.
H: Leż. najwyraźniej nie masz siły. - spojrzał na mnie opiekuńczym wzrokiem.
J: W takim razie... Zawieź mnie do mojego domu. - powiedziałam mając łzy w oczach.
H: Chyba sobie żartujesz ?! Nigdzie nie jedziesz ! Zostajesz tutaj, ze mną... -powiedział to jakby miał być to rozkaz. -Przecież tutaj niczego Ci nie brakuje. - wstał. - Nie zostawię Cię teraz, kiedy najbardziej namieszałem Ci w życiu.
J: No właśnie ! - Zaczęłam płakać. - Namieszałeś mi w życiu i przez to ja mam wrogów na całym świecie. Teraz nawet normalnie na ulicy nie będę mogła się pokazać. A obiecałeś, że będzie dobrze ! Każdej swojej dziewczynie to obiecujesz ??
H: Nie. -Szedł w stronę wyjścia z pokoju. Zatrzymał się w drzwiach. Nie odwracając się, powiedział: -Przepraszam. Myślałem, że jestem dla Ciebie kimś ważnym, że możesz to wytrzymać. Nie wiedziałem, że to Cię przerośnie. Przepraszam... - Wyszedł.
J: Harry... -Zaczęłam płakać w poduszki. Nie wiedziałam już co mam robić. Nawet jakbym chciała wyjść z tego domu to nie mogę, bo nie mam na tyle siły a na ulicach roi się się od paparazzich, którzy chcą zniszczyć każdemu życie. I tak... To mnie przerosło. Jestem zwykłą nastolatką, z tysiącem problemów, wad i zalet. Nie jestem idealna, Harry też nie... Ale on ma fanów, którzy go kochają i wspierają w czasie, kiedy antyfani go atakują. A Ja ? Ja nie mam za co mieć fanów, więc od razu zaczęli mnie atakować zajebani hejterzy. Ja sie po prostu nie nadaje do takiego życia...
Po przemyśleniu spraw usnęłam. Ale szybko obudziły mnie wrzaski i huki, które pochodziły z dołu. Nie zastanawiając się na resztku sił wstałam. Opierając się o meble i ściany doczołgałam się do schodów. Powoli zeszłam. Zza ściany wypatrywałam co sie dzieje. W salonie był Harry i Zayn. Kłócili się.
Z: Jesteś jebnięty ?! Zniszczyłeś jej życie !
H: To nie moja eks ją pobiła ! Ona stanęła w Twojej obronie ! Więc to Twoja wina !!
Z: Nie miałem pojęcia, że to właśnie Perri wczoraj przyszła ! A Ty mogłeś zareagować wtedy, kiedy Pati była atakowana przez hejterów ! Przynajmniej mogłeś coś napisać na tym chorym TT !
H: Skąd mogłem wiedzieć, że to wszystko się tak potoczy ? Miałem dzisiaj to napisać, żeby się od niej odczepili !
Z: Ha.. No tak.. Ty nic nigdy nie rozumiesz i nie wiesz. Typowe dla Harrego Styles'a. -Zayn odwrócił się w moją stronę. Zobaczył mnie. Miałam łzy w oczach, ale nie odzywając się ominęłam Zayn'a i podeszłam do kanapy, na której siedział Harry.
J: Zniszczyłam Ci życie. Przeze mnie straciłeś tysiące fanów. To ja powinnam Cię przeprosić. -Harry odwrócił się w moją stronę i wstał. Podszedł do mnie.
H: Nie miałem pojęcia, że bycie gwiazdą plus bycie z dziewczyną, która nie jest sławna jest takie ciężkie. To wszystko mnie przerosło.
J: Chciałeś powiedzieć Nas. Mi też nie jest łatwo. W jeden dzień wszystko się zmieniło. Jestem rozpoznawana na ulicy, poznałam piątkę wspaniałych facetów, w tym jeden, w którym się zakochałam... -Harry złapał mnie za ręce.
H: Zakochałaś się ? -Zapytał z uśmiechem. Odpowiedziałam mu kiwając głową na tak. Pocałował mnie. Tak jak za pierwszym razem, delikatnie a za razem namiętnie. -Nie chciałbym, żebyś przeze mnie cierpiała. Jesteś na prawdę dla mnie ważna. Obiecuję, że się zmienię.
J: Już nic nie obiecuj. Po prostu to udowodnij. - Pocałowałam go w policzek i się przytuliliśmy.
Do salonu wszedł Louis z Eleanor. Zapytali się nas czy idziemy razem z paczką do Disneylandu. Oczywiście się zgodziliśmy. Weszliśmy do limuzyny, gdzie czekał już Niall, Zayn i Liam z Danielle. Od razu zaczęłam rozmawiać z dziewczynami. Były takie sympatyczne... Nie to co Perri. No, ale postanowiłam, że będę się świetnie bawić, nie zwracając na siniaki, wyrządzone przez tą kobietę zła. Kiedy wyszliśmy z limuzyny, Lou wziął za rękę El a Liam Danielle. Gdy patrzyłam się na te pary nie mogłam uwierzyć, że ja ich znam. Oooch oni są tacy śliczni razem. Noo i gdy tak patrzyłam poczułam, że ktoś mnie łapie za rękę. To był Harry.
H: Jak się czujesz ?
J: O wiele lepiej jak Cię widzę. - Pocałowałam go w policzek. Gdy się tak przechadzaliśmy, do chłopaków podbiegały fanki i prosiły o autograf albo zdjęcie. U niektórych w oczach widziałam tą nienawiść do mnie. Haha. Niektóra chciała nawet, żebym była zazdrosna. Dała mi aparat, żebym zrobiła zdjęcie Harremu i jej ja... Ona daje mu buziaka ! Hahaha , to było dla mnie śmieszne. Nie byłam o niego zazdrosna bo wiedziałam, że on jest tylko mój.
Przez cały dzień rozmawialiśmy i świetnie się bawiliśmy. Wieczorem wróciliśmy do domu. Zmęczona wykąpałam się i usiadłam na łóżku. Na kolana położyłam laptopa i weszłam najpierw na fb. Nie obyło się bez wiadomości od znajomych z Polski. Troszkę popisałam i zaczęłam oglądać zdjęcia znajomych.. Obok mnie położył się padnięty Harry.
H: Misiek wyłącz to. Jest już późno. -Wtulił się w moją poduszkę.
J: Okej, okej już wyłączam. -Zamknęłam laptopa i zgasiłam światło. Położyłam się tyłem do Harrego.
Poczułam jak swoimi rękoma mnie obejmuje. Odwróciłam się. Przy swojej twarzy miałam twarz chłopaka. Swoją dłonią lekko jeździłam po jego twarzy i zastanawiałam się czym ja zasłużyłam na takiego słodziaka. Wyglądał tak słodko jak spał...
Już zmęczona przestałam jeździć ręką po jego gładkiej twarzy i przytuliłam jego bardzo mocno. Nasze twarze nadal leżały na przeciwko się.
Poczułam jego usta na swoich. Zaczęliśmy się całować. Z każdą sekundą nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Harry zdjął mi koszulkę i zaczął całować po moich piersiach. Czułam się tak wspaniale...
Ale te przyjemności przerwał Niall, który wparował do nas do pokoju. Oboje się wystraszyliśmy i schowaliśmy się pod kołdrą.
N: Chodźcie szybko ! Danielle skręca się z bólu ! -Powiedział przerażony po czym wybiegł z pokoju. Szybko się ubraliśmy i razem poszliśmy do pokoju Liama. Nie wiedzieliśmy co sie dzieje. Ale rzeczywiście... Danielle skręcała się z bólu brzucha. I to nie było spowodowane miesiączką. Ona wyglądała strasznie blado. Ale kierowcy żadnego nie było. Bo każdy z chłopaków wypił przed snem po piwie i się każdy bał. Zadzwoniłam po karetkę. Przyjechała po 15 minutach. Wszyscy byli przerażeni. Do szpitala z Danielle pojechał Liam. Każdy z nas zaniepokojony poszedł do swojego pokoju. Położyłam się z powrotem z Harrym. Widziałam, że chłopak już na nic nie ma siły, więc dałam mu tylko buziaka w czoło i wtuliłam się jego tors. Usnęliśmy...

-------------------------------------
Yaaaay :D Rozdział 4 - jest ..
Hmm , no i nie wiem czy pisać dalej czy nie ;pp
 Piszcie komentarze, żebym wiedziała czy pisać :)